Nowy Rok przywitaliśmy PEŁNI ENERGII I WIARY, że przyniesie
nam dużo dobrego, w pierwszej kolejności prosiliśmy o zdrowie (fraszkę o
zdrowiu niejednokrotnie przerabialiśmy stąd wiemy
– jak jest szlachetne;) – a
jeśli zdrowie dopisze i jak to się mówi „Bóg DA” – to i reszta się UDA!
A w planach, co nie miara – JA LUBIĘ PLANOWAĆ - zaś mąż mój
Pssorrr nie – on woli działać, zgodni jesteśmy jednak, co do reguły, „co by nie zapeszyć
- lepiej gębę zeszyć „ i tak uzupełniamy się od 13 lat – tak, więc ten rok
będzie i szczególny dla Nas!
Pięknie było
wstać wyspanym w Nowym Roku, z obiema nogami i nie mieć kapcia w buzi – co najwyżej cudną stópkę
;)
W pierwszy dzień Nowego Roku tradycyjnie pojechaliśmy do Mamy (męża) –
na obiadek, – ponieważ w tym dniu obchodzi urodziny...
Nie obyło się bez pytania :
- „Jak mój wnusio świętował w noc sylwestrową?” - a no tak...i pokazaliśmy mamie to zdjęcie:
-My po sobie – zdezorientowani... „Co
się stało mamo?”
-„Bo ja właśnie tak – od dzieciństwa wyobrażałam sobie NOWY ROCZEK”
Bardzo szybko wróciliśmy do Karnawałowego nastroju, – ale tej reakcji
nie zapomnę – jeszcze długo...
MAMY WIĘCEJ WYCISKACZY: