poniedziałek, 14 stycznia 2013

Jest śnieg - jest zabawa!

Weekend zapoczątkował śnieżne szaleństwo! Początkowo miało być grzecznie i spokojnie, że z dzieckiem, że to nowe dla maluszka, że z wyczuciem, jednak najwyraźniej brakowało nam - staruchom najzwyczajniej w świeci się powygłupiać! Ach jak cudownie kiedy wszyscy troje jesteśmy dzieci :)))))

Rodzice początkowo zachowywali się normalnie...

...choć nie trwało to długo... HALLOOO - A JA!
- NOO wreszcie! W efekcie dostałem fuchę stratega śniegowego i sugerowałem gdzie tata ma słabe punkty ...
Poniosłem też ofiarę, a raczej moja czapa!

 WYNIK KOŃCOWY 5:2 dla MAMY (I MNIE!)


Tata trochę "poszewcował" ale nic nie słyszałem!
A to nagroda pocieszenia dla niego...
Tatusiowi nie przypadła do gustu, ale Zoji smakowała :)))

BYŁO W DECHĘ - KONIECZNIE TRZEBA TO POWTÓRZYĆ !



niedziela, 13 stycznia 2013

Weekend z aniołkiem...


Zaliczyliśmy wspaniały weekend rodzinkowy – odwiedziny u chrzestnej – my nie z tych drogowców, co ich zima zaskakuje;) krajobraz piękny aż chce się jechać i jechać...
Maurycy spisał się na medal - mogę chwalić do woli, – bo już po zachodzie! A poza tym właśnie śpi już w swoim łóżeczku...
Odpoczęliśmy i naładowaliśmy akumulatorki, w sam raz na nowo rozpoczynający się tydzień ...

A tak miło BYŁO:
W samochodzie ustawiliśmy nową stację: Mama Śpiewa ja się Zastanowię... – częstotliwość 100,01
 Oczywiście zatankowaliśmy do pełna...
Postanowiłem być grzeczny jak aniołek...No wiecie
  same dobre uczynki...
Nauczyłem ciocię kilku nowych kroków...
Pograłem na bębenku – tak po swojemu.
Dodam, że na obiadek była brukselka :)))
Zabiegałem z wujkiem o to by ognisko rodzinne nie zagasło...
Nakarmiłem Kimi ego 
Pomogłem tacie znaleźć bajeczkę na dobranoc...on umie obsługiwać tylko swoje piloty – ja WSZYSTKIE
Na koniec dnia tata przystawił mi aureolkę...
Bycie aniołkiem to bardzo męcząca sprawa... spałem do rana...

Ale warto było – następnego dnia czekała nagroda – ŚNIEGOWE SZALEŃSTWO!

Dobrze, że zabraliśmy ze sobą sanki!

Ale o tym następnym razem;)

Dobranoc wszystkim....






piątek, 11 stycznia 2013

Dom pracy twórczej

Ostanie dni mijają na zabawie i wietrzeniu (jak na wiosnę przystało) magazynów z pomysłami: układamy klocki, puzzle, rysujemy, tańczymy i czytamy - ja czytam - a synuś dopowiada palcem :))))

Kubek w kubek
i Kubek na Kubek
Lekcja biologii
Lekcja wychowania - "Dziwne, ja też bekam i w gazetach  jakoś mnie nie ma?"
Lekcja plastyki
I ulubione Abecadło :)
Zima jak z obrazka :)
W między czasie urosła mi grzywka i tata potraktował ją elektrycznym grzebieniem - niech i będzie- byle nie na pazia !

A to pomysł dziadzi na SIKORKĘ :)
Mamy "chrypienie" przerodziło się w przeziębienie ale zasugerowaliśmy owemu że jest niemile widzianym goście w naszym domu i jak na razie poskutkowało... 

Przed nami weekend i mały wypad do rodzinki - może Oni będą mieli trochę śniegu, chyba zaryzykujmy i wrzucimy do bagażnika ślizgi :)))

MIŁEGO WEEKENDU!


poniedziałek, 7 stycznia 2013

Spacerówka zamiast sanek

Śniegu w dalszym ciągu jak na lekarstwo, sanki stoją w garażu  i pewnie myślą sobie "lepiej było być rowerem"- przynajmniej latem miałybyśmy branie! Więc troszkę sobie spacerujemy bez towarzystwa białego puchu, stan zdrowia jak na razie pozwala - bo oprócz kataru Maurycka (najprawdopodobniej spowodowanego wychodzącymi na raz czterema czwórkami) nic nam nie dolega ... no może  - mama dziś trochę chrypi - ale daje radę....

Wraz z początkiem roku i brakiem prawdziwej zimy - dopadło mnie uczucie tęsknoty za wiosną - tak bym już chciała aby Maurycy mógł spędzać więcej czasu na dworze w ogrodzie - szczególnie teraz kiedy chodzenie to już pikuś - pod warunkiem, że się nie biega....;))))

No cóż póki co trza się cieszyć z tego co jest!

SĄ PRZECIEŻ SPACERY:

"Mówię ci Mama, że te kaczki to już dawno w ciepłych krajach kupry grzeją - a mi tu na mrozie nos marznie!"
"Jak  chcesz, możemy jeszcze trochę poczekać, ale i tak nie przylecą, ja  bym nie przyleciał.... "
"Ta w domu ładniejsza- i pierniczki miała"...no właśnie miała :)))


Sam sobie wybieram garderobę!
I nawet  samemu udaje mi się ją założyć!
A jak mama się nie zgadza z moim wyborem - to ją przekupuję - Kwiatkiem - zawsze działa!
Herbatkę też lubi - szczególnie teraz jak chrypi!. Ale jak bym tyle gadał co ono to tez bym chrypiał!
 Miłego spacerowania! 
I byle do wiosny!
Chyba że zima nas śniegiem uraczyć raczy!
AMEN.

p.s. jest ponoć jakiś "zabobon", ze pierwsze 12 dni roku obrazuje pogodę wszystkich miesięcy - dziś - 07 - czyli lipiec- u nas troszkę słońca wczesnym rankiem- a teraz szarówka ...