Śniegu w dalszym ciągu jak na lekarstwo, sanki stoją w garażu i pewnie myślą sobie "lepiej było być rowerem"- przynajmniej latem miałybyśmy branie! Więc troszkę sobie spacerujemy bez towarzystwa białego puchu, stan zdrowia jak na razie pozwala - bo oprócz kataru Maurycka (najprawdopodobniej spowodowanego wychodzącymi na raz czterema czwórkami) nic nam nie dolega ... no może - mama dziś trochę chrypi - ale daje radę....
Wraz z początkiem roku i brakiem prawdziwej zimy - dopadło mnie uczucie tęsknoty za wiosną - tak bym już chciała aby Maurycy mógł spędzać więcej czasu na dworze w ogrodzie - szczególnie teraz kiedy chodzenie to już pikuś - pod warunkiem, że się nie biega....;))))
No cóż póki co trza się cieszyć z tego co jest!
SĄ PRZECIEŻ SPACERY:
 |
| "Mówię ci Mama, że te kaczki to już dawno w ciepłych krajach kupry grzeją - a mi tu na mrozie nos marznie!" |
 |
| "Jak chcesz, możemy jeszcze trochę poczekać, ale i tak nie przylecą, ja bym nie przyleciał.... " |
 |
| "Ta w domu ładniejsza- i pierniczki miała"...no właśnie miała :))) |
 |
| Sam sobie wybieram garderobę! |
 |
| I nawet samemu udaje mi się ją założyć! |
 |
| A jak mama się nie zgadza z moim wyborem - to ją przekupuję - Kwiatkiem - zawsze działa! |
 |
| Herbatkę też lubi - szczególnie teraz jak chrypi!. Ale jak bym tyle gadał co ono to tez bym chrypiał! | | | | | | |
|
Miłego spacerowania!
I byle do wiosny!
Chyba że zima nas śniegiem uraczyć raczy!
AMEN.
p.s. jest ponoć jakiś "zabobon", ze pierwsze 12 dni roku obrazuje pogodę wszystkich miesięcy - dziś - 07 - czyli lipiec- u nas troszkę słońca wczesnym rankiem- a teraz szarówka ...