wtorek, 9 czerwca 2015

F - jak Festyn

Przełom maja i czerwca upłynął nam pod hasłem imprez plenerowych… o  ile ja nie czuję się w takowych jak ryba w wodzie – nasza latorośl zupełnie odwrotnie – odpustowy fan niemal zawsze równa się rogal na buzi… tej samej którą trzeba było chyba z 4 razy zmywać z tygryso/lwowych rysów (bo jakoś żadna pani charakteryzator nie odważyła się na dinozaura…:))














Strażaka też oczywiście przerobiliśmy ….tylko że na jakieś kilkadziesiąt/pewnie bliżej setki dzieci które mogły poczuć moc strażackiego węża na własnej skórze – tylko jedno odważyło się na skierowanie strumienia w Babcie… kto zgadnie które?...Kurtyna…







Zmoczonym i suchym życzymy miłego dnia :)

niedziela, 7 czerwca 2015

Dzień Rodziny

Uff, zaległości co niemiara...ale tak bywa gdy dzieje się inne, ważne...
nic straconego większość ciekawości mamy w stop klatkach - bo kto zna mnie wie, ze lubię, głownie dla pamiętności...choć zdarza się i nieraz - szczególnie teraz, gdy mamy u boku już kompana do wszystkiego - że nie zabieramy podwójnych szkiełek ze sobą i skupiamy się na  3xR  - rozmowie, relacji, reakcji....i choć telefony mają piksele to kto mnie zna wie :) że raczej nie sweet fociuje telefonem...a wiec mamy co mam - pora to teraz uzupełnić....

Zaczynamy od Dnia Rodziny który odbył się w Mauryckowym Przedszkolu, uwielbiam widzieć to przejecie na tych małych buźkach i ten wachlarz mowy ciała - mogłabym obserwować ich godzinami....za to oni co najwyżej mogą tak 20 min....a swoją drogą to 20 min "spektaklu emocji" za który każdy rodzic oddałby ostatnie pieniądze...nawet bez bisów :)

Czyż nie są uroczy...












sukcesywnie Day by Day - reszta...

piątek, 15 maja 2015

Historycznie...



Nie sądziłam…

Nie sądziłam że będę musiała kiedyś wracać do lekcji historii, choć tę z kolei zawsze bardzo lubiłam,  szczególnie w liceum za sprawą wyjątkowego profesora… więc wracam, choć często zachodzę w głowę,  skąd czerpać wiedzę (i siłę J) na te wszystkie pytania o zbroje, rycerzy i wojnę o dinozaury, smoki i legendy? Skąd ?

Ano… z ląd skąd się ono - to „pytajątko” wzięło - z miłowania…
Choć dziś o stokroć pewnie wybrałabym chwilę z „Twoim Stylem” lub „Zwierciadłem” to spędzam czas w Jego Stylu bez lustereczka J))

Nagroda jest -  dla niego jestem (jeszcze) najpiękniejsza w świecie!

Ale i tak robię to bezinteresownie….

Zdjęcia zrobiliśmy na pikniku patriotycznym na którym Maurycy był w swoim żywiole - bo i nowe i stare - a to jego bajka!

A i spotkałam tam swojego nauczyciela historii  z liceum...jak miło było znów usłyszeć TEN głos...