Pomimo późnej pory (ok 17:00)- udało nam się uwiecznić nasze pierwsze śniegowanie! W planach mamy jeszcze orzełkowanie - ale przyjemności należy dozować :)
Sanki to ubiegłoroczny prezent Gwiazdkowy od Babci Basi - z tego co pamiętam - to w ubiegłym roku śnieg spadł na jakieś 24 godziny więc nie mieliśmy zbytnio okazji ich przetestować - ale teraz to ja już jestem kawał GÓRALA - w sam raz do sań!
Najbardziej podobały mi się śniegowe kule i rzucanie nimi w dziadka! Koniecznie musimy to powróżyć!
Po powrocie taty z pracy:
-Synku powiedz tatusiowi jak było na sankach:
-Maurycy zawinął sie na pięcie i zniknął nam w błyskawicznym tempie (to jego specjalność) z oczu, po czym za chwilę ukazał się z czapką rękawiczkami i szalikiem w rączkach - sugerując że nie ma co opowiadać - trzeba to przeżyć raz jeszcze!
 |
OOO! Kulecka! |
 |
RZUCAM ! |
 |
JESZCZE!
|
 |
A teraz bez rękawiczek! |
 |
Mamuś ugrzej policzki...
|
 |
Mam wrażenie że ktoś tu jeszcze jest... |
 |
Nie myliłem się! Kotecek! |
Słodka i radosna mordeczka. Tak wygląda szczęśliwe dzieciństwo.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam ciepło
Chwilowo białe szczęście się rozpuściło - ale czkamy na więcej!!!Pozdrawiamy
OdpowiedzUsuń