niedziela, 16 lutego 2014

loveweekendowe



Przedłużyliśmy sobie piątek i tak powstało loveweekendowe…

Słodkościowe












prezentowe



i koniecznie leniuchowe





To nie pierwsze walentynki (i nie drugie)

Ale pierwsze z pytaniem: Co to jest miłość?

Jak ją właściwie zdefiniować? My się dopiero uczymy nazywać nasze uczucia, a wśród nich to najważniejsze…



"Kiedy moja babcia dostała zapalenia stawów, nie mogła się więcej schylać i malować paznokci u nóg. Mój dziadek robił to dla niej przez cały czas, nawet kiedy sam dostał zapalenia stawów. To jest miłość".
Rebecca - lat 8

* * * * *



"Kiedy ktoś cię kocha, inaczej wymawia twoje imię. Po prostu wiesz, że twoje imię w jego ustach jest bezpieczne".
Billy - lat 4
* * * * *



"Miłość jest wtedy, kiedy mama widzi tatę spoconego i brzydko pachnącego i nadal mówi, że jest przystojniejszy niż Robert Redford".
Chris - lat 7
* * * * *



"Miłość jest wtedy, kiedy wychodzisz coś zjeść i dajesz komuś większość swoich frytek, nie oczekując ani jednej w zamian".
Chrissy - lat 6
* * * * *



"Miłość to to, co wywołuje twój uśmiech, kiedy jesteś zmęczony".
Terri - lat 4
* * * * *



"Miłość jest wtedy, kiedy moja mama robi kawę dla taty i zanim mu ją poda, próbuje, czy dobrze smakuje".
Danny - lat 7
*****
"Miłość to to, co jest z tobą w pokoju podczas Świąt Bożego Narodzenia, jeśli przestaniesz otwierać prezenty i posłuchasz".
Bobby - lat 7
* * * * *



"Jeśli chcesz się nauczyć lepiej kochać, powinieneś zacząć od znajomego, którego nienawidzisz".
Nikka - lat 6
* * * * *



"Miłość jest wtedy, kiedy cały czas się całujecie. A kiedy już zmęczycie się całowaniem, nadal chcecie być razem i jeszcze trochę porozmawiać. Moja mama i tata tacy są. Wyglądają dziwacznie, kiedy się całują".
Emily - lat 8
* * * * *



"Miłość jest wtedy, kiedy mówisz chłopakowi, że podoba ci się jego koszulka i on ją później nosi każdego dnia".
Noelle - lat 7
* * * * *



"Miłość jest jak mała stara kobieta i mały stary mężczyzna, którzy są przyjaciółmi pomimo tego, że tak dobrze już się znają".
Tommy - lat 6
* * * * *



"Miłość jest wtedy, kiedy dziewczyna się perfumuje i chłopak używa wody po goleniu i razem się wąchają, kiedy wychodzą".
Karl - lat 5
* * * * *



"Moja mama kocha mnie najbardziej na świecie. Nikt inny nie całuje mnie na dobranoc".
Clare - lat 6
* * * * *



"Miłość jest wtedy, kiedy mama daje tacie najlepszy kawałek kurczaka".
Elaine - lat 5
* * * * *



"Miłość jest wtedy, kiedy twój piesek liże cię po twarzy nawet wtedy, kiedy zostawiłeś go samego na cały dzień".
Mary Ann - lat 4
* * * * *



"Wiem, że moja starsza siostra mnie kocha, bo daje mi swoje wszystkie starsze ubrania i musi kupować sobie nowe".
Lauren - lat 4
* * * * *



"Naprawdę nie powinieneś mówić 'kocham cię', jeśli nie jesteś pewien tego uczucia. Ale jeśli jesteś pewien, powinieneś to mówić często. Ludzie zapominają".
Jessica - lat 8
* * * * *



"Kiedy kogoś kochasz, twoje rzęsy podskakują i wychodzą z ciebie małe gwiazdki".
Karen - lat 7
* * * * *



"Miłość jest wtedy, kiedy mama widzi tatę siedzącego w ubikacji i nie uważa tego za coś obrzydliwego".
Mark - lat 6
* * * * *

„Miłość- to pytulanie i myzianie nóżki...” 
Maurycy – lat 2,5

...


I aby tradycji stało się zadość - musiało być świńkowo-całuśnie...












A tu mała zapowiedź…
Sprawczy tego całego miłosnego zawirowania…




c.d.n.




środa, 12 lutego 2014

TRAFIONY! 2 i pół miliona!

ostrość padła - ale i tak uwielbiam

Jestem milionerką – a dokładnie dwu i pół milionerką…
ZA NAMI...
DWA I PÓŁ MILIONA CHWIL…W DWA I PÓŁ ROKU…




- mamo widziałaś to może?…
- kce, kce się przytulić…
- mamo nie dam lady, pomoc…
- lodzice chodzcie szybko…
- mamo, tęskniłem, tak bardzo bardzo wiesz?
- mamo? A jesteś dumna?





Tak jestem! BARDZO, bardzo dumna! Oboje z tatą jesteśmy!

Może nie jak paw (bo bardziejJ) ale na pewno jak mama gadulińskiego, obdarzonego niekończącymi się chyba pokładami energii, małego dwu i pół letniego indywidualisty…

Zapomniałabym dodać (ale to przecież twoja domena) – obdarzonego niesamowitą pamięcią…

Z tą pamięcią to jest nie lada „kłopot”, bo generalnie nie mamy prawa do prób generalnych  - wszystko idzie LIVE – (raz usłyszane zobaczone) – zaraz powtórzone…




I tak śpiewasz nam ostatnio „Będzie, będzie zabawa, będzie się działo…w nocy mało, będzie głośno, będzie  radośno…choć tańczymy całą noc”… + cała choreografia – i płaczemy ze śmiechu…




Smaki się  nie zmieniły – LUBIĘ SŁODKIE – prawda?– (więc w dalszym ciągu mama kombinuję by to słodkie stworzyć sama…)

Kilogramów - mendel
ubranka 98/104
butki 25





Godzinami bym pisała, opowiadała, najlepiej chyba jednak jak zacytuję: 

***
-„Tatuś i Aruś pojechał?” – pyta rano Maurycy
-„Tak, pojechali, wiesz że pracują przy naszym domku…”
- „Biedaczki…”

 ***
Po zabawie – pora posprzątać zabawki – więc proszę… na co Maurycy:
- „Nie mam ciasu, natychmiast jestem ziajęty…”

***
Dziadzio założył okulary. Maurycy patrzy na niego i „sypie jak z rękawa”:
- „Dziadziuś, Pan Hilary, gubił okulary, sukał w bucie, a są w nosie…nie wiedziałeś?”

***
Dzień dziadka:
Wracamy z przedszkola.
Mama myśli głośno – „musimy kupić dziadziusiowi jakieś dobre winko…hmmm może po drodze w biedronce? Nie, nie tam, nie mam chyba przy sobie gotówki…”
- „Złotówki, złotówki!”– wyszykuje Maurycy
Decyduje się w końcu na żabkę – aby nie tracić czasu na rundę po hipermarkecie.
- Zakupy zrobione wsiadamy do auta.
- „To był mały market?” – słyszę zza pleców…
- „Takkkk” – odpowiadam zaskoczona uklasyfikowaniem…

***
Jesteśmy w przedszkolu, uczestniczymy czynnie w zajęciach, nadchodzi czas na piosenkę, siadamy wokół pianina, Pani Danusia przy i…nagle któraś z mam zadaje nie do końca związane pytanie – rozpoczyna się krótka wymiana zdań…choć najwyraźniej nie wystarczająco krótka…Maurycy wyraźnie zaczyna się niecierpliwić…i nagle wybucha
- „ŚPIEWAJ JUŚ!” (wszyscy wybuchają śmiechem)

***
Maurycy budzi się rano, wyraźnie nie wstał prawą nogą – dopytuje tatę:
-„Mamusia pojechała do placy?”
-„Tak synku, już pojechała...Co jemy na śniadanie?”
Synek nie daje sobie zbyt łatwo odwrócić uwagi i popłakuje..
-„Synku powiedz mi dlaczego ty tak płaczesz?” – pyta tata
- „Tak lobią dzieci…”

***
Usypiam synka, tzn. znaczy kładę się obok niego.
Tego dnia ja nie czuję się najlepiej, pobolewa mnie brzuch. Głośno myślę…może to od tej kapusty?
- „Jadłaś kapuśtę?”
- „Tak synku jadłam ją na obiad.”
- „Boli cię cioś?”
- „Trochę boli mnie brzuszek.”
- „Jadłaś kapuśtę?”
- „Tak, tak,… jadłam”
- „Nie połinnaś !? (powinnaś…)”

 ***
Podchodzi do stołu bierze banana – „Zadzwonie sobie”…”Hallo no cześć…nic nie słyse” – odkłada banana
- „Poplubuje winoglonem”

***
Patrzy mi w oczy…
- "Mamusi? A jesteś scenśliwa?"
- Na bezdechu odpowiadam – "tak teraz bardzo…"

*** 
Przed nami ważne PÓŁ ROKU – tuż po nim podrepczesz do przedszkola…cóż synku …BEZTROSK niech będzie…prawda...


Kochamy najmocniej na świecie...

A tak wyglądają te dwa i pół baksa z bliska...
żeby nikt nam nie zarzucił, że się nie dzielimy :))








Taki to szalony ten nasz dorobek:)))