piątek, 13 września 2013

Sexi Flexi




Iść nie iść, iść nie iść, poszła…
Poszła i ....nie żałuję!



Cieszę się, że moje miasto stara się być coraz bardziej przyjazne mamą…
Wspominałam już wcześniej o Projekcie http://wybierammacierzynstwo.pl/ - TU
 który był realizowany w 2012, i obecnie ma również swoją kontynuacje z tym, że  na szerszą skalę (większa ilość miast). Ta,  i inne inicjatywy to niewątpliwie zasługa właśnie młodych mam które chcą zrobić coś więcej dla siebie i innych, szukają pomysłów, inspiracji – innymi słowy - nie próżnują, albo raczej wrzucają w próżnię stereotyp matki polki.

Tym razem znaleźliśmy się na mapie bardziej mamowego projektu http://mamysexymamy.pl/ , przyznam, że sam tytuł nie przemawia do mnie  -  ale, liczy się przecież zawartość – a tu jestem mile zaskoczona, ciekawe wskazówki, humor sytuacyjny, oraz pełne zaangażowanie ze strony prowadzącej – Kasi Cichopek – co doceniam podwójnie – bo jest przecież w 2paku.

Na marginesie wygląda pięknie, promienieje i jest chodzącą i biegająca (na szpilkach) 100% reklamą macierzyństwa! Nie dam sobie żadnego kitu wcisnąć – typu „Pyza” – całkowita bzdura!

Z tego co się orientuję to dopiero początek i program ma odwiedzić jeszcze kilka innych miast – więc może warto sprawdzić – czy nie mamy rzut beretem…

Generalnie polecam…

Bo drobne niedociągnięcia są sexy... 



Część eventowo-szkoleniowa

oryginalny Braffiting


propozycja ćwiczeń z mężem

pion



i poziom





O Maurycku nie zapomniałam :))



Zaliczyłam także ustawkę ;)



A jak ustawka to i ścianka być musi (z pierwiastkiem męskim)



Wieczorem mój mąż:
- No to co -  sprawdzimy?
- Co sprawdzimy?
- Czy mamy sexy mamę?
- A masz wątpliwość?
- Nie, ale nie zaszkodzi sprawdzić…

;)


czwartek, 12 września 2013

Knight on a white horse...



Mały przerywnik w wdychaniu Helu… (zaznaczam, że to nie koniec – po prostu mama się zablokowała przy przeglądaniu tony zdjęć…  i  przy okazji wygrzebała TO)


Miesiąc temu skończyłeś 2 latka…

Gdzieś w ferworze uroczystości urodzinowych, przygotowań do upragnionego urlopu i pakowania zagubił się wątek królewski…



 Ja wiem – błękitnej krwi – nic nie zaprzeczy – (mąż od zawsze ironizuje, że wziął sobie za żonę –„ dziedziczkę” – bo las miała ;)))  my natomiast od urodzenia synka często Królewiczem nazywaliśmy …
w sumie to Babcia zaczęła….

I tak oto bajka nasza trwa – lata ponad dwa…

Rekwizyty:

Korona - made by „mamoch” (najnowszy twór słowny synka – znaczy się o mnie chodzi – potrafi i mamuś – ale przecież grymas twarzy mamy zabawniejszy…)




Koń – made by jw.-  już miał swoją premierę – przy okazji świąt Bożego Narodzenia (TU) – ale tym razem postanowił się przewietrzyć – i na zdrowie mu  to wyszło…
 




 Jak widać nie muszę się martwić, że synkowi korona z głowy spadnie - bo nawet jak spadnie to Maurycy szybko jej przypomni gdzie jest jej miejsce...

... w zasadzie na tym można by było poprzestać – ale jak się panicz uprze to nic nie poradzisz… przytargał  też za sobą  Hulajnogę  - może to i dobrze – bo ta z kolei premiery nie miała – zwykle mieszka w domu, ale trawkę też polubiła a przy tym gwiazdki żadnej nie zgubiła :)


 


To na tyle teatrzyku – kukiełka mama może teraz spokojnie odejść... – znaczy się wylogować – bo już o niczym nie zapomniała …
 chyba…;)


piątek, 6 września 2013

Spod Sopot...




Zawsze warto wierzyć…


nie zaszkodzi też liczyć…


Warto zachwycić się tym co ukryte...



I spróbować czegoś innego niż wszyscy….




I mieć z tego Radość…


Tak wiemy bywa, że to wszystko męczy…




Niektórym nawet sodówka uderza…



(można wybaczyć – efekt monciak’owski)
Na szczęście nie wszystkich dotyczy J


Wszystko to, po to by ślad po sobie zostawić…


choćby na chwilę ulotną...


poczuć się syto...


i wszechmogąco...


Bo czego nam więcej potrzeba…




No tak,  może chleba…



A nie, jeszcze jednego…

Słońca zachodzącego…







By później móc podsumować:
   
…”wszystko to stało się między wschodem i zachodem tego samego słońca" P. Coelho

„Niektóre zachody słońca są tak różowe, że trudno o większe bezguście.” T. Pratchett


Ten taki był…